<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Z Warszawy do Bytomia i Gdańska po warszawskie wózki i mydło">
<author_1="Ign. Gawryluk">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="10">
<date="1951-10-31">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
1.000 wózków, blokujących obecnie magazyny warsztatu, „Bumabor” już dawno mógł sprzedać na chłonnym i czekającym na nowe wózki rynku warszawskim, ale na to nie było zgody Biura Sprzedaży z Bytomia. Tymczasem wózki niszczeją, blokują magazyny i co niemniej ważne — pieniądze fabryki.
„Bumabor” podlega Dyrekcji Stołecznej Przemysłu Terenowego, a więc zgodnie z zadaniami tego przemysłu powinien obsługiwać przede wszystkim własny warszawski rynek. Tak jednak nie jest. Produkcja „Bumabora” trafia do odległych zakątków kraju, a rynek lokalny często nie widzi ich wcale. Na własny warszawski teren wózki trafiają ale nieraz długą, okólną drogą, przeważnie jako niesprzedane remanenty w innych miastach.
Czy stalówki są rzeczywiście niepotrzebne? Chcieli się o tym przekonać pracownicy praskiej fabryki stalówek przemysłu terenowego „Ka-Zet”. Pojedyńcze sztuki lub niewielkie ilości oferowano im bez trudu. Lecz gdy próbowali zamówić większe ilości, rzekomo dla sklepików szkolnych, biur itp. — okazało się, że sklepy zamówienia wykonać nie mogą. Tymczasem w magazynie fabryki „Ka-Zet” znajduje się teraz ponad 10 tysięcy grossów, a więc około 1,5 miliona stalówek szkolnych i technicznych, na próżno czekających na odbiorcę. Centrala Handlowa Przemysłu Papierniczego, odbiorca hurtowy stalówek, zapomniała o fabryce „Ka-Zet”, po prostu „nie wstawiła jej” do planu zbytu. Teraz towar — mimo, że nabywców nie brak — musi czekać, aż CHRP „wstawi” stalówki „Ka-Zet” do planu. Ale do tego czasu nie wytrzymają finanse warsztatu, a raczej warsztat bez finansów, zamrożonych w stalówkach.
Jak wybrnąć z tarapatów? „Ka-Zet” myśli poważnie o upłynnieniu remanentów na własną rękę, nie czekając na CHPP, a więc chyba w drodze sprzedaży domokrążnej.
Produkcja wkładek do obuwia męskiego i damskiego z odpadków korka była przewidziana w planie gospodarczym. Powierzono ją zakładowi przemysłu terenowego „Neochemia” na Pradze. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>